::> Menu
  • Strona główna
  • Zdjęcia
  • Historia
  • Pamiątki
  • Pocztówki
  • Wspomnienia
  • Kroniki
  • Rejestr
  • Cmentarz
  • Litografie
  • Marian Kopf
  • FODZ
  • Listy
  • O stronie
  • Kontakt
    ::> News
  • Szkolenie Wojewódzkie Lubelska jesziwa
  • Ogólnopolska prezentacja Synagoga Nożyków w Warszawie
  • Wizyta Rabina (15 Listopad 2006)
    ::> Konkursy
  • Konkurs 2005/2006
  • Konkurs 2006/2007
    ::> Warto zajrzeć
  • Nasze gimnazjum
  • Lubaczow
  • Fodz.pl
  • Centrum Windows
  • ::> Wspomnienia - Wywiad z Romanem Żukowiczem

    Karolina Żukowicz

    Wywiad przeprowadzony z Romanem Żukowiczem, który przeżył w Lubaczowie 83 lata.

    Jaka wyglądało życie społeczno-polityczne?, jaka ludność zamieszkiwała Lubaczów przed wojną?

    - Lubaczów przed wojną liczył ok. 6 tys. ludności. Było to ok. 50% Polaków, ok. 25% Rusinów (Ukraińców), 20% Żydów, oraz niewielka ilość osadników austriackich pozostałych po ostatnim rozbiorze Polski. Urzędy państwowe i administrację zajmowali głównie Polacy, choć pamiętam, że funkcję wice-burmistrza sprawował Rusin. Wolne zawody takie jak: lekarze, adwokaci, dentyści, weterynarze zajmowali głównie Żydzi. Życie gospodarcze przed wojną wyglądało zupełnie inaczej.

    Na czym to polegało?

    - Na rynku było niewiele gotowych produktów np. buty i ubrania szyło się na miarę. Istniały sklepy takie, jak: galanteryjne (guziki, nici, igły itp.), skórzane, w których sprzedawano skóry w płatach, manufaktury (sprzedaż materiałów w belach), żelazno - elektryczne, były też kosmetyczne. Przed wojną w Lubaczowie istniało kilkadziesiąt zakładów rzemieślniczych, szyjących buty, ubrania, masarsko-wędliniarskich, dekarskich, bednarskich i wiele innych. W zasadzie handel opanowany był przez Żydów, wyjątek stanowiły: spółdzielcza składnica kółek rolniczych założona przez księdza, hurtownia artykułów spożywczych i sklepy ze skórami prowadzone przez Rusinów.
    Do czasu wojny, można powiedzieć, że między lubaczowską ludnością panowała zgodność. Zawierane były mieszane małżeństwa, wspólnie obchodzono święta religijne.

    Jakie sklepy znajdowały się przy rynku?

    - Na Rynku od kościoła były:

    1. Żelazny.
    2. Herzberg - cukiernia, woda sodowa.
    3. Zaundbang - sklep ze skórą krojoną w płatach.
    4. Moskal - sklep bławatny, manufaktura.
    5. Majler - galanteria.
    6. Mazurkiewicz Franciszek - hurtownia tytoniu, detal.
    7. Mazurkiewicz Leon - restauracja.
    8. Sklep papierniczy.
    9. Szandling - restauracja.
    10. Sokulski - zakład fryzjerski.
    11. Szperling - skład cukru.
    12. Riss - cukiernia.
    13. Rephun - biblioteka.
    14. Blunerberg - handel papierniczy, książki szkolne, i galanteria.
    15. Meder - sklep masarski.
    16. Frenkel - papierniczy.
    17. Taube - handel ziemią, drewnem.

    1 września rozpoczęła się wojna, do Lubaczowa na krótko wkraczają Niemcy. Jaki był ich stosunek do Żydów?

    - Po wkroczeniu do Lubaczowa Niemcy zatrudnili Żydów do prac porządkowych. Pamiętam jak przy takich pracach Żydzi zmuszeni byli do śpiewania piosenki:

    "Śmigły Rydz nie nauczył nas nic,
    a nasz Hitler złoty nauczy nas roboty"

    Jak wiemy, ludzie ci żyli tylko z handlu.

    Jaka była postawa Żydów po wkroczeniu Rosjan?

    - Żydzi jeszcze przed wojną mieli lewicującą partię, która była zakazana. Spotykali się oni w kamienicy przy rynku, w dzisiejszym banku spółdzielczym. Po wkroczeniu najeźdźcy 17 września Żydzi przyjęli ich z entuzjazmem. Współdziałali oni z najeźdźcą rosyjskim przy tworzeniu list Polaków, którzy zostali wywiezieni na Sybir np.: Kosior, Hadel, Bauer, policjanci, i wielu innych, którzy nigdy już stamtąd nie powrócili. Mnie siłą zabrali do wojska i wywieźli do Władywostoku, po czym cudem stamtąd wróciłem.

    Jak przedstawiała się sytuacja po powrocie Niemców, co działo się z Żydami?

    - Niemcy jesienią 1942 r. zorganizowali getto, które mieściło się w dzisiejszych ulicach: św Anny, Krasickiego, Piłsudskiego, Krótkiej. Na ul. Kurierów AK (nazwa współczesna) znajdował się szpital żydowski. Do getta kierowano Żydów z całego powiatu lubaczowskiego. Panowały tam skrajne warunki.
    8 stycznia 1943 r. rozpoczęła się likwidacja getta. Żydzi zostali wywiezieni wagonami towarowymi. Kilku przedsiębiorczych Żydów rozumiejąc, że getto będzie zlikwidowane, szukało schronienia wśród znajomych Polaków. Mimo śmiertelnego ryzyka Polacy chronili Żydów, znane mi są miejsca takich kryjówek np. na ul. Kościuszki, w Rynku nr.10, gdzie ukrywał się w piwnicy adwokat Józef Osterman. Kryjówkę Ostermana zdradziła wychodząca para z rury w mroźny dzień. Żydzi jeszcze przed zagładą bronili się różnymi sposobami np. Szperling, który przed wojną miał skład cukru, wysłał do Warszawy dwie córki, i tam w nowym środowisku przeżyły wojnę. Sam z żoną i synem został zabity w bożnicy 8 stycznia 1943 r. (obecnie plac obok poczty).

    Jakie dziadek pamięta rodziny żydowskie, a może związane z nimi jakieś zdarzenia?

    - Żyd o nazwisku Salander miał zakład fryzjerski, i prowadził swoją orkiestrę. Sam grał na skrzypcach. W Wielki Piątek grywał z kolegami na chórze w kościele katolickim.
    Jakub Bruner miał troje dzieci - 2 córki, i syna. Przed wojną prowadził hurtownię spożywczą. Byłem świadkiem, jak syn Jakuba o imieniu Joseł z narzeczoną (córką zegarmistrza) i innymi Żydami prowadzony był na śmierć do okopów. Joseł, trzymając swoją narzeczoną za rękę w ostatniej chwili oderwał się od niej i zaczął uciekać. Niemcy, widząc to, od razu ruszyli za nim, oddając kilka strzałów, co spowodowało jego śmierć. Działo się to naprzeciw sądu przy ulicy Mickiewicza. Jakub Bruner z żoną i dwiema córkami został wywieziony do Bełżca.
    Znałem wielu Żydów np. Gabel, Mersberg, Majler, Repchun, Osterman, Sznerson.

    Dziadku, czy chciałbyś coś jeszcze dodać?

    - Tak, chcę powiedzieć, że najazd niemiecki, a później bolszewicki zniszczył nam państwo, ale duch bronił się. Kto wie, czy takiej wolności nie łakniemy dziś w czasie pokoju. Bo wolność, która nie jest wolnością ducha jest zazwyczaj taką lub inną formą zniewolenia. Wojna wyostrza, polaryzuje ludzkie postawy, które wynurzają się z szarości, tak dziś nie znośnej.

    Dziękuję za rozmowę.

    Karolina Żukowicz, Publiczne Gimnazjum Nr 1 w Lubaczowie, kl. IIIe

    <:: Powrót
    Do góry Wszystkie prawa zastrzeżone. All rights reserved © 2001-2007
    .